środa, 23 kwietnia 2014

3.9 Płomyczki

3.9. Płomyczki


Gładko poszła przeprawa prowadzona przez Lysandra do miejsca gdzie miały odbywać się tajne zabawy. Cała piąta znalazła się w ciemnych lochach niedaleko sali eliksirów. Pomagając sobie światłem różdżki Lysander poprowadził przyjaciół jeszcze dalej, aż natknęli się na niewidoczną i dniem i nocą klapę w podłodze-wejście do położonego niżej pomieszczenia którego było tak im potrzeba. Co prawda było tutaj chłodniej niż w pozostałych częściach zamku, ale za to pokój miał wielkość mniej więcej 3/4 Wielkiej Sali, a to jest już coś.
-Nieźle.-pochwaliła Leya-Ale teraz mamy dodatkowe problemy. Trzeba będzie dużo tutaj przynieść. Z chłodem jest najmniejszy problem, ale co z światłem?
Zapadła bezradna cisza.
-Pomyśl tylko! Skoro masz we władaniu Amulet Ognia który posiada władzę nad płomieniami no to w czym problem?-szepnął Głos.
-Ale jak?-zapytała na głos Leya
-Pomyśl! Kiedyś byłaś w tym o wiele lepsza...
-Dobra ludzie odsuńcie się jak najdalej. Zobaczymy co potrafię.
Leya stanęła na środku lochu. Pozostali z zaciekawieniem i lekkim przerażeniem patrzyli jak ona zamyka oczy i intensywnie nad czymś myśli. Po kilku sekundach pod sufitem unosił się płomyczek dający światło i odrobinę ciepła. Rozdzielił się najpierw na dwie części potem na następne i jeszcze następne tak długo aż małe nie tylko atrakcyjne wizualnie, ale i dające jasne, ciepłe światło płomyczki znajdowały się w całym lochu.
-I ty potrafisz takie rzeczy, a nie mówisz?-zapytał David
-Nie lubię się przechwalać.
-No to teraz tylko muzyka i możemy zaczynać?-zapytał brat Davida
-Teoretycznie. Zostają jeszcze chętni na zabawę. Myślę, że na razie wprosimy tylko od trzeciego rocznika w z górę i tylko z Gryffindoru. Na dobry początek.-wyjaśniła Leya
-To może ja i Bracia zajmiemy się muzą, a ty, Leya z Marcusem listą ludzi.-zaproponował Lysander.
Wszyscy się zgodzili.
-Dobrze. Dzisiaj mamy sobotę... Za tydzień?-zapytała Leya
-Ale co za tydzień?-zdziwił się Lysander
-Odpalamy nasz plan, a niby co?-odpowiedział Marcus
-Ustalone. A teraz spadajmy z tond. Chce mi się spać.-dodał David.

W piątek Leya przeszła się po dormitoriach dziewczyn, a Marcus chłopaków aby zebrać osoby które są chętne na tajną zabawę następnej nocy. Zebrał się komplet uczniów czyli pięćdziesięciu czego nikt się nie spodziewał. Jeszcze tego samego dnia powstała rozpiska grup które będą kolejno wymykać się z Wierzy Gryffindoru, gdyż przejście pięćdziesięciu osób jednocześnie nie byłoby w ogóle możliwe. Dlatego zanim cała ekipa zjawiła się w jednym miejscu minęło trochę czasu. W tym czasie zaczęła powoli rozkręcać się zabawa. Płomyczki zachwycały wszystkich, muzyka była najlepsza na całym świecie w dodatku Bracia z Lysandrem zabrali dwa talerze pysznych ciastek oraz butelki kremowego piwa. Co jakiś czas zerkano na Mapę Huncwotów w razie nadejścia nieproszonych gości, ale nikt taki nie przyszedł.Zabawa trwała w najlepsze. Szybko rozniosła się wiadomość, że to Leya jest główną organizatorką tej świetnej zabawy która trwała już przeszło godzinę. Z znienawidzonej osoby stała się znowu osobą popularną i rozchwytywaną. Tylko, że Leya nie miała zbytnio ochoty na wolne tańce z chłopakami których znała tylko z widzenia.
-To takie męczące co nie?-zapytał Marcus który po prostu nagle wyrósł spod ziemi.
-Dla mnie to po prostu żałosne. Nie znam ich i nie chcę znać.-odpowiedziała twardo.
-No ale na prośbę starego przyjaciela z placu bitw chyba się zgodzisz?-zapytał podając Leyi rękę.
-Łobuz z ciebie naprawdę.-zaśmiała się kładąc swoją dłoń na dłoni Marcusa

środa, 16 kwietnia 2014

3.8 Znaleziony

3.8. Znaleziony



Lysander z Braćmi przeszukiwali kolejne piętro w celu znalezienia odpowiedniego miejsca na imprezę. Julice postanowiła nadrobić zaległości z eliksirów więc została w pustym Hogwarcie. W tym samym czasie pozostali uczniowie cieszyli się chłodnym, ale słonecznym dniem w Hogsmade, a co najważniejsze: pełnym śmiechu i rozmów. Jedni zajadali się słodyczami z Miodowego Królestwa inni bawili się magicznymi zabawkami, pili kremowe piwo, a jeszcze inni tak jak np.: Leya i Marcus po prostu włóczyli się bez celu rozmawiając od niesprawiedliwości nauczycieli kończąc na artystach. Po kilku godzinach weszli do jak zwykle zatłoczonego Dziurawego Kotła na kremowe piwo.
-Chciałem ci coś pokazać. Nie są idealne...-Marcus wyciągnął z swojej torby kilka arkuszy pergaminu z rysunkami które w Leyi wywołały zaskoczenie. Były po prostu przepiękne mimo, że większość z nich przedstawiała Hogwart zarówno ten prawdziwy Hogwart jak i ponurą i mroczną reprodukcję na której obalenie nie było jeszcze żadnego pomysłu.
-Żartujesz? Myślę nawet, że są lepsze od moich.-pochwaliła Leya z uśmiechem.
-Tak się zastanawiałem co się stanie gdy pomysł z tajemnymi imprezami nie wyjdzie i stwierdziłem, że tak się nie stanie pod żadnym pozorem. Przecież naszą szefową jest nie tylko osoba dzięki której Hogwart odniósł wielkie zwycięstwo, ale również z odważną i pewną siebie dziewczyną.
-Dobra nie podlizuj mi się tylko mów jaką sprawę masz do mnie.
-Pracowałem z Braćmi nad planem małego zamieszania w Hogwarce. Tak aby wkurzyć nowego dyrektora no i żeby rozweselić trochę uczniów...
-Z góry mówię nie i nawet nie chcę wiedzieć o co wam chodziło. Jasne chciałabym zobaczyć minę wkurzonego dyra, ale jest mały problem. Jeżeli byśmy zrobili jakąś rozrubę od razu podejrzenia spadną nie tylko na Braci, ale również na mnie, a jeżeli dobrze pójdzie to również na wszystkich uczniów Gryffindora, a przecież w naszym planie chodzi o to aby jak najdłużej utrzymać się w magii tajemnicy. Zresztą mogliby nas potraktować veritaserum, a wtedy szlabany murowane.
-No i w dodatku gdyby nas odkryli mogliby od razu nałożyć Karę Indywidualnego Nauczania, a nie chciałabym stracić kontakt z wami na nie wiadomo jak długi czas.-wyjaśniła spokojnie Leya
-Nikt z nas nie chciałby tego.-przyznał Marcus
-Wiem kiedy możemy użyć tego waszego planu: gdy będziemy mega wściekli na dyra za cokolwiek, ale na razie jest to święta tajemnica.

Niesamowicie  cicho do Trzech Mioteł weszła ekipa poszukiwawcza nie kryjąc euforii na twarzach.
-Mamy to! Znaleźliśmy miejsce którego nam potrzeba!-wykrzyczał to Lysander, ale z pewnością niewielu go słyszało w gwarze rozmów.
-Jest tylko problem z dojściem, bo aktualnie myszkuje tam woźny, zresztą oficjalnie nie powinno być teraz uczniów w szkole prawda?-zauważył David.

-Więc wybierzemy się tam w nocy i to całą ekipą.-postanowiła krótko Leya

środa, 2 kwietnia 2014

3.7. Powodzenia!

3.7. Powodzenia!


W czasie lekcji Leya byłą myślami Gdzieś indziej. Szokiem było, że nagle znika sam Siwobrody twierdząc, że mógłby opanować całe Ministerstwo Magii zostawiając jedno zdanie które nie ma najmniejszego sensu: Zakazana własnie łatwiej angażuje dużo zadań i akcji. Leya wiedziała jedno: to wszystko musi się jakoś łączyć. Zaniepokojeni przyjaciele wieczorem usiedli przy stole w tak jak ostatnio wypełnionym ciszą pokoju wspólnym. Leya już ogarnęła się jako tako po tym wszystkim i zaczęła opowiadać Lysandrowi, Julice i Marcusowi o tej całej zagadkowej sprawie. Słuchali ją w milczeniu mając coraz większym mętlikiem w głowie. Po opowiadaniu Leya zapadła cisza, którą przerwał Marcus.

-Teraz Ministerstwo całkowicie zapanuje nad Hogwartem. To już koniec.-podsumował krótko.
-Dyro był ostatnią osobą która mogła nam pomóc w odzyskaniu prawdziwego Hogwartu.-dodała Julice
-A ja wam mówię, że to wszystko jest ze sobą połączone!-krzyknęła Leya-Udowodnię wam to!-zła wbiegła do dormitorium, a jeżeli Leya coś obieca to to zrobi za wszelką cenę.

Noc mijała spokojnie. Leya wypisała na pergaminie wszystkie dziwne sprawy które jak dla niej się ze sobą łączą zaczynając od nowych zasad poprzez każde słowo dyrektora oż do Bezsensownego Zdania. Mimo wszystko na pierwszy rzut oka to wszystko to po prostu przypadkowe incydenty.
-"...nie da się go odnaleźć z dnia na dzień."
-Zaraz, zaraz...-szepnęła do siebie Leya.-Dyrektorowi przeszkadzało tylko swoje stanowisko aby podjąć prawdziwe poszukiwania nad ostatnim Amuletem. Wykorzystał okazję aby je porzucić bez zadawania zbędnych pytań... To prawda, że Ministerstwo się mnie boi, ale to się może kiedyś przyda?
-Brawo! Zaczynasz iść w dobrym kierunku!-szepnął głos w głowie.
-Kim jesteś?-szepnęła Leya nie widząc nikogo oprócz śpiących koleżanek w dormitorium trzeciego roku.
-Zakazana właśnie łatwiej angażuje dużo zadań i akcji.-szepnął głos dziwnie akcentując pierwsze litery wyrazów
To wszystko brzmiało zagadkowo, ale nowe cele brzmiały bardzo prosto. Po a) trzeba znaleźć sposób aby nie umrzeć z nudów, bo b) trzeba odkryć możliwości Amuletu Ognia, po c) Bezsensowne Zdanie jest zagadką być może z cenną odpowiedzią oraz d) odkryć co to za Głos. 

Ale nie tej nocy.

-Mam tego cholernie dość!-krzyknął Marcus w pokoju wspólnym tydzień później. Cała czwórka siedziała razem nie odzywając do siebie słowem.-Wytrzymujemy to już dwa miesiące i nikt nie ma pomysłu na jakiekolwiek działania.-poskarżył się
-Już mówiłam.-odpowiedziała zmęczonym tonem Leya-Te dranie z Ministerstwa pomyślały dokładnie o wszystkim. Nie ma haka, a już kompletnie nie będzie gdy jutro przyjedzie ten cały dyrektor. Nie będziemy się przecież prosić aby zorganizował nam jakąś rozrywkę, ani abyśmy sami się tym zajęli.
-A kto powiedział, że mówimy o legalnej rozrywce?-podrzucił Lysander.-Dorośli nie rozumiejo takich spraw.
Leya zamyśliła się.
-Czy wy w ogóle wiecie czym ryzykujemy?-odezwała się oburzona Julice
-Najpierw trzeba się zorganizować...-zaczął Marcus
-Znaleźć miejsce...-dodał Lysander
-Odpowiedni czas...-Leya powoli miała już cały obraz planu
-Odpowiednich ludzi...
-Odpowiednie ozdoby...
-Ale...
-Odpowiednią muzykę...
-I odpowiednie środki bezpieczeństwa przede wszystkim.-zakończył wymieniankę Marcus
-Zamknijcie się!!!-krzyknęła Julice-Czy wy wiecie co robicie?-zapytała wściekła
-Tak.-odpowiedzieli chórkiem
-Powodzenia beze mnie.-odeszła szybkim krokiem do przejścia za portretem.
Leya położyła dłonie na biodrach.
-No! To jedziemy z tym koksem!-Powodzenia!-szepnął Głos w głowie Leyi

Wszystko wyglądało wspaniale, ale nie było takie łatwe. Wraz z Braćmi Leya, Lysander i Marcus opracowali plan poszukiwań miejsca dobrego na imprezę. W tym celu zaplanowali szereg wycieczek poszukiwawczych po zamku. Na pierwszy ogień poszło siódme piętro jeszcze tej nocy. Bez efektów.

Następnego ranka czekał na uczniów nowy szok, a przede wszystkim dla Julice. Nie owijając w bawełnę: jej ojciec został dyrektorem Hogwartu. Dla Juli była to istna tragedia. Wystarczyło, że coś by przeskrobała, a jej ojciec wiedziałby o tym prawie, że błyskawicznie. Dlatego tego dnia stała gdzieś z boku i nie odzywała się słowem. W tym czasie pojawiła się data wypadu do Hogsmade. Dzień rozrywki aby zatuszować trochę fakt, że w gabinecie dyrektora nie ma już starego Siwobrodego tylko Andrzej Loriee.

piątek, 28 marca 2014

3.6. Paniczna panika.

3.6. Paniczna panika.



Minęły Trzy tygodnie. Teraz naprawdę było widać Jak bardzo zmienił się Hogwart. Lekcje stały się nudne Jak historia magii, polegały głównie na przepisywaniu treści podręcznika. Nauczyciele byli dziwnie markotni. Wielka Sala z dnia na dzień robiła się coraz bardziej cicha aż zakończyło się tylko na pojedynczych rozmowach. Po prostu nie nie było o czym dyskutować. Wcześniej rozmawiano o partiach eksplodującego durnia, o świetnej piosence w radiu. Czasami było słychać miłosne problemy. Teraz gdy zmieniono szkolne przepisy nawet chłopakom nie nie można się zbliżać zbyt bardzo zrobić dziewczyn. Jednym zdaniem: jeden wielki skandal.

-To tak jakby zakazać miłości.-powiedziała jakaś Puchonka idąc korytarzem obok Leyi. Morze i dlatego życie w Hogwarcie jakby umierało. Zostało zamienione na przepisywanie teorii. I na Tym Koniec. Wszystko stało się monotonne i nudne tak jak rozmowy z najlepszymi przyjaciółmi.
Nie Prawda Leya lubiła takie leniwe dni, ale nawet ja męczyła głucha cisza w Pokoju wspólnym. Miała tego serdecznie dość. W dodatku byłą Po prostu pewna, że ta cała sytuacja została spowodowana przez nią dlatego czuła się za nią  odpowiedzialna.
-Nie możesz cały czas kurs czekać bezczynnie na do współpracy szykuje los, Leya. Trzeba działać. Zadbałaś aby Gryffoni wygrali Turniej Trójmeczy. Dasz sobie rade z tym wyzwaniem.
Mimo intensywnego myślenia nie mogła Sobie przypomnieć kto ma lub miał taki głos. Mimo wszystko wstała od stołu, poszła po spis wszystkich zasad Hogwartu i cala noc szukała w nim luk które można by chytrze wykorzystać.
"Skoro ja to zepsułam, to teraz ja to naprawię."

Rozczarowanie przede wszystkim pojawiło się na twarzy Leyi następnego Dnia oraz fioletowe cienie oczami strąk. Ministerstwo tym razem pomyślało dokładnie o wszystkim, Szkoła po prostu umiera z nudów. Nic nowego nie przychodziło jej do głowy.


Poniedziałek przyniósł ze sobą fale zaniepokojenia i domysłów. Stoły ożyły dzięki artykułowi w Proroku Codziennym. Przeczytała gdy Leya iść na Głos Lysandrowi i Gabriellowi byłą trochę  przestraszona, Nie mówiąc o Juli CZY Lysandrze. Nad Ministerstwem Mędrcy wczoraj wieczorem widziano Mroczny Znaku.

-Ale w ogóle śmiał możliwe Jak?-Zapytała niespokojna Julice
-No własnie przecież Voldemort nie żyje.-dodał pytająco Lysander.
-Mamy innego wroga i do coraz bardziej potężnego który nadal szuka tego co jest w moim posiadaniu, ja Nadal jet Nie Wiem Jak bardzo dziesięć przedmiot Ważny. Ale najgorsze, że nie  wiemy co planuje. Nie mam pojęcia współpracy chce osiągnąć poprzez pokazanie Mrocznego Znaku, ciemnym piwem jestem, pewna, że nie zrobił Tego Bez powodu.
-Pokazanie swojej siły i obecności byłoby głupstwem.-zauważył Lysander.
-No własnie. Chyba, że ...-Leya wstała gwałtownie, chwyciła brutalnie torbę i pobiegła do chimery strzegącej przejścia czy gabinetu Siwobrodego.

-Wszystko pasuje profesorze. SA Cztery Amulety, ja mam jeden, Pan Cienia ma Amulet Natury. Pasowałoby gdyby w Ministerstwie Magi został ukryty Amulet Wody czy Amulet Ciemności, Mroczny Znak Byl jednocześnie zastraszeniem i świętowaniem zrobienia kolejnego kroku do zdobycia ich wszystkich.-tłumaczyła Leya cala rozdygotana w gabinecie dyrektora.

-To znaczy, że zmienił taktykę.-wywnioskował dyrektor
-Przecież szaleństwem by było zaatakować Ministerstwo Magi czy Hogwarcie w pojedynkę!
-Aby Prawda Leya, ale nie zapominaj o niszczycielskiej Mocy Amuletów. Zostało jedno stworzone tylko po to aby niszczyć.
-Wiec Teraz gra toczy się o ostatni Amulet.
-Niestety tak. Odnalezienie go nie będzie łatwe. Chroniona  przejść trudne zagadki. Zresztą nie da się go odnaleźć tak z. Dnia na Dzień. Żart się bardziej niebezpieczne niż stanięcie zrobić sam na sam Walki z twoim ojcem Leya. Click here już nie chodzi o jedno Życie, ale o tysiące niewinnych żyć, nawet mugoli.
-Dyrektorze co Mamy zrobić?-Zapytała Leya
-Leya musisz być gotowa do obrony siebie i innych, jednak przede wszystkim musisz wiedzieć Jaka mocą dysponujesz będąc Pana Amuletu Ognia, żart na Tym najpotężniejszym zaraz po Amulecie Cienia.
Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę wejść.
W drzwiach pojawił się sam Minister Magii wraz z Swoim sekretarzem.
-Dzień dobry! Oto i nasza bohaterka Turnieju Trójmeczy!-Uśmiechnął się na widok Leyi minister
-Co pana tu sprowadza?-Zapytał z stałym spokojem dyrektora 
-Z Góry Mowie, Ze nie mam nic wspólnego z Mrocznym Znakiem nad Ministerstwem Magi.-odpowiedziała Leya zanim usłyszała pytanie.
-Z Skąd wiesz o Współpraca chcę zapytać?-Zapytał podejrzliwie ministra spoglądając na Amulet Leyi.
-Nie oszukujmy się Panie ministrze do Nie ma sensu. Z szczerością, Życie żart o wiele prostsze.
-Ty wiesz Ambroży czy coś na pewno chodziło Tego incydentu?-Zapytał ministra
-Ja wiem wiele Rzeczy, niestety nie wszystko mogę powiedzieć.
-Siwobrody bo pomyślę, ZE szykujesz coś przeciwko Ministerstwu.-zaśmiał się lekko minister.
-Mam już w rękach Hogwart Wiec dlaczego by się przejąć Ministerstwa?
Leya myślała, że Dyrektora Izby Skarbowej Po prostu Sobie żartuje. Niestety jego powaga oraz lodowaty ton głosu nie nie wskazywał na Żart. Wręcz przeciwnie: na najprawdziwszą prawdę.
Zapadła krótka cisza.
-Siwobrody ... będę niestety zmuszony wysłać cie do Azkabanu pod zarzutem wykorzystania swojego stanowiska oraz za zdradę wobec Ministerstwa Magii.-przerwał ciszę wstrząśnięty sytuacją minister.
-Niestety, ale nie dam się tak łatwo złapać. Zakazana własnie łatwiej angażuje dużo zadań i  akcji.-zwrócił się do Leyi po czym nagle zniknął z głośnym pyknięciem.
Ministra spojrzał podejrzliwym wzrokiem na zszokowaną Leye. Ona miała na ustach po Prostu jedno bezsensowne zdanie: Zakazana własnie łatwiej angażuje dużo zadań i akcji. Co przez to Zrozumieć?

środa, 26 marca 2014

3.5. Nudziarz

3.5. Nudziarz.


Zwykły gwar śniadaniowy wypełniał salę. Opiekunka Gryffindoru własnie rozdała plany lekcji. Julia, Lysander i Leya jęknęli równocześnie.
-Tragedii ciąg dalszy. OPCM z Ślizgonami na "dobry" początek roku szkolnego.-zaczął marudzić Lysander.
-Potem historia...-dodała Julice
-I dwie godziny eliksirów...-zauważyła Leya
-Oraz zaklęcia. Nie ma to jak poniedziałki... A trzeba było poprosić wczoraj o normalny plan lekcji!-zaśmiał się Lysander po czym poszli pod klasę obrony przed czarną magią.

Sala OPCM-u była najzwyklejszą salą, jednak budziła grozę. Raczej to nauczyciel nie był zbyt sympatyczny. mówiąc delikatnie.
-Niestety przez pewną osobę-zaczął swoim lodowatym głosem-która jest tutaj z nami w tej klasie nie zostanie już rzucone żadne zaklęcie. Za to będziecie pisać notatkę z lekcji pięć razy. Dzięki pannie Fire mam również przyjemność-ostatnie słowo powiedział z ogromnym sarkazmem-uczyć was tych bzdur zawartych w waszych nowych podręcznikach. Nie zapomnijcie jej podziękować za te zmiany które nas niedługo zniszczą.
Wydawało się, że wszyscy są w ogromnym strachu przed profesorem, bo nikt nie oddychał. Oprócz Aleksandra.
-To nie jej wina profesorze. Jeżeli mamy kogokolwiek oskarżać w tej sprawie ty tylko Ministerstwo Magii, że niszczy tradycję i urok Hogwartu. Nie wie pan tego?-przemówił donośnie, a na jego twarzy nie było widać cienia strachu.
-Szlaban panie Aleksander.-profesor powiedział to z rozbawieniem po czym spojrzał z jeszcze większą kpiną na Leyą która położyła bezradnie głowę na ławce, aby nie pokazywać wstydu oraz wściekłości.
-Panno Leyo czyżbyś się załamała, że ominą cię dzisiaj zaplanowane po południu pogawędki z Aleksandrem? Myślę, że tobie też przyda się szlaban, oczywiście z panem Daleney'em...-zrobił przerwę  aby Ślizgoni mogli się pośmiać z sytuacji.
Oczy Leyi płonęły żywym ogniem wściekłości.
-Przejdźmy do zajęć.

Lekcja zaklęć sprawiła, że wszyscy zrozumieli w jak parszywym są położeniu. Co im po czystej i nudnej teorii skoro w życiu liczy się praktyka? W dodatku na samą myśl o przepisywaniu tekstu z dwóch kart podręcznika trzy razy bolała ręka. Było powszechnie wiadomo, że w takim stanie sprawy nie mogą zostać. Ale kto się odważy je zmienić na lepsze sprzeciwiając się Ministerstwu magii?

Leya była wykończona trzygodzinnym czyszczeniem pucharów i medali w Izbie Pamięci z Aleksandrem który najwidoczniej w ogóle nie przejmował się karą w dodatku klepał co mu ślina na język przynosiła. To było naprawdę nie do zniesienia, dlatego gdy w końcu szlaban dobiegł końca w ulubionym miejscu przy kominku czekała Julice i Lysander zajęci rozmową.
-I jak?-zapytała Jula
-Ten kretyn zagadałby mnie na śmierć gdyby szlaban trwał o godzinę dłużej. Myślałam, że mimo wszystko jest bardziej interesującą osobą.
-Wszyscy tak myśleliśmy, ale wychodzi na to, że jest ogromnym nudziarzem.-zaśmiał się lekko Lysander
Zaśmiali się razem.
-Najgorsze, że mam już jeden na trzy możliwe szlabany i to w dodatku za nic.

sobota, 22 marca 2014

3.4. Zaplątane życzenia.

3.4. Zaplątane życzenia.


Pociąg zatrzymał się. Paczka wysiadła z pociągu zostawiając bagaże. Aleksander odłączył się od reszty i poszedł z pierwszoroczniakami prowadzonymi do zamku przez zastępczynię dyrektora. W tym czasie odjechały już pierwsze czarne powozy w stronę Hogwartu rozświetlonego tu i ówdzie pochodniami.
- I oto nadchodzi nowy rok szkolny.-zagadnął Marcus niby do Leyi, niby do wszystkich. Oni wsiedli do powozu, a Leya stanęła jak słup soli z zdziwieniem na twarzy. Słyszała o trestralach, ale dopiero teraz zobaczyła je na własne oczy. Były bardziej niż niesamowite. Tajemnicze i budzące grozę, ale jednocześnie majestatyczne. Za to Hogwart wyglądał jak zawsze tej nocy mimo wszystko miał się wrażenie, ze jest jakby bardziej ponury niż zazwyczaj.

-Witam was serdecznie moi drodzy!-Ambroży Siwobrody nie miał w głosie tego nadludzkiego spokoju i dobrego humoru jak zawsze.
Do Wielkiej Sali weszli pierwszoroczniacy, a między nimi wyróżniający się wzrostem Aleksander. Był trochę zdenerwowany, ale miał uśmiech na twarzy. On zaczynał tak jakby wszystko od nowa, a Leya już wiedziała, że zostaje obgadywana przez innych uczniów. To było oczywiste.
Trara Przydziału odśpiewała już swoją pieśń, co roku inną. Opiekunka Gryffonów rozwinęła zwój pergaminu z imionami oraz nazwiskami nowych uczniów.
-Delart Alra!-wyczytała
Drobna blondynka podeszła do krzesełka, usiadła, a Tiara Przydziału krzyknęła radośnie "Ravenclaw!"
Leya ukrywała, że ciekawa jest do jakiego domu trafi Aleksander w przeciwieństwie do Julice.
-Dalney Aleksander!
Aleksander spokojnie sam włożył sobie Tiarę na głowę uśmiechając się.
-Hmmm... Może nie z charakteru, ale z ambicji... Slytherin!
Julia otworzyła buzię z niedowierzania.
-Ślizgon? Naprawdę?-zapytała
-Julice przynależność do Ślizgonów nie znaczy, że wszyscy skończą jako czarnoksiężnicy tak samo jak nie każdy Gryffon jest naprawdę odważny.

Wielu Gryffonów o dziesiątej wieczorem już smacznie spało. Julice, Lysander, Marcus i Leya siedzieli przy kominku. Każdy robił co innego w ogólnej ciszy. Czekali aż zegar zacznie wybijać północ, aby pomyśleć swoje marzenie które chcieliby spełnić w tym roku szkolnym. Najśmieszniejsze, że mieli je takie samo: aby zasady Hogwartu znowu zaczęły obowiązywać i aby powrócił stary program nauczania.
Lysander z Julice czytali zapewne księgę zaklęć, a sądząc po ich minach były to zaklęcia dla żartownisiów. Marcus z uznaniem wpatrywał się jak Leya ołówkiem rysuje Hogwart o zachodzie słońca od strony jeziora. Marcus nagle przechwycił ołówek i napisał na drugim pergaminie przepięknym pismem: -"Opowiedz mi wszystko." Leya opisała wszystko ze szczegółami zaczynając od podejrzeń o współpracę z siłami zła, a kończąc na informacji od babki z Ministerstwa Magii.
-Wszystko pasuje.-zaczął odpisywać.-Niby ze zmianami w Hogwarcie pojawia się Kara Indywidualnego Nauczania... Wiesz co? Wydaje mi się, że te reformy są tylko po to abyś w końcu zastała poddana Indywidualnemu Nauczaniu. Wtedy będą znać dokładnie każde twoje posunięcie. Zamknęli by cię od razu za te pogłoski, ale boją się Pana Cienia, Leya. Musisz uważać.-zapisał szybko.
-Mam dziwne wrażenie, że to nie będzie łatwe. Jak dla mnie to nie skończy się tak jak na to wygląda czyli nowe zasady zakorzenią się tutaj.
-Co nie zrobisz błagam zastanów się. Widzimy się dopiero pierwszy dzień, a nie chciałbym aż tak szybko cię znowu gdzieś stracić.
"Cudnie Leya. Ogarnij się!"
-Nic nie planuję. I nie zamierzam.
-Ej Leya co powiesz na zaklęcie które wystrzeliwuje z różdżki kolorowe serpentyny?-zapytał nagle Lysander.
-Spóźniłeś się. Trzeba było o tym pomyśleć kilka miesięcy temu gdy oblewaliśmy obficie nasze zwycięstwo w Turnieju.-powiedziała obojętnie Leya.
Marcus podszedł do Lysandra i odczytał w myśli zaklęcie zrzucając na Leyę serpentyny. Wstała z uśmiechem z różdżką w dłoni.
-To było wypowiedzenie wojny!-zaśmiała się, odczytała zaklęcie i w ten sposób zaczęła się wielka wojna między Marcusem, a Leyą która skończyła się tym że oboje stali plecami do siebie nie mogąc się ruszyć związani długimi serpentynami. Julice i Lysander pękali ze śmiechu.
-Jest jeszcze jeden przesąd: cały rok szkolny jest podobny do dnia w którym przyjeżdża  się do Hogwartu.-dodał Lysander na chwilę opanowując śmiech.
-Ciekawe ile jeszcze razy się w coś zaplączemy, albo będziemy wplątani co nie Leya?-zapytał Marcus
-Znając życie dużo.

sobota, 15 marca 2014

3.3 Cisza, wszędzie cisza.

3.3 Cisza, wszędzie cisza.



Im bliżej było do pierwszego września tym Leya była coraz bardziej niespokojna. Bała spojrzeć w oczy nie tylko drużynie Gryffindoru, ale całej szkole.  Niestety w końcu czas było przejść przez bajerkę na peron 9 i 3/4.
-Fire nie pomyliłaś pociągu do Hogwartu z pociągiem do Durmstrangu?-rozległ się głos za trójką przyjaciół idących z kuframi przez peron.
Leya odwróciła się błyskawicznie. Stanęła oko w oko z Victorią która jak zwykle wyróżniała się urodą i zarozumialstwem.
-No proszę. Dawno się nie spierałyśmy prawda?
-Nikt cię nie nauczył, że na pytania się odpowiada zanim się o coś zapyta Fire? Ach no tak... Twoja mamusia zapomniała to powiedzieć malutkiej Leyusi...-prychnęła ze śmiechu.
-Odczep się lepiej.-wtrącił się Lysander.
-Rycerz się znalazł... Leyusia znowu bawi się amortencją?-zapytała złośliwie Victoria.
-Po pierwsze do Durmstrangu nie jeździmy pociągiem, a po drugie tylko idiotki bawią się eliksirem miłosnym, a Leya z tego co słyszałem, nie jest głupia i woli prawdziwe uczucia. Więc zamknij się i zostaw ich w spokoju, chyba, że chcesz pokazać wszystkim obecnym działanie niezbyt miłego czarnoksięskiego zaklęcia...
Nie był to głos kogoś kogo  Leya czy Julice, czy Lysander zna. Nic dziwnego, bo należał do nowego ucznia... Teraz mierzył różdżką w Victorię z stanowczością i gniewem w oczach.
Victoria odeszła wściekłą bez słowa.
-To ten z Pokątnej!-szepnęła Leyi Julice nie kryjąc  radości z tego faktu.
-Świnia z tej dziewczyny nie ma co. Czy wszyscy Ślizgoni są tacy?-zapytał chowając różdżkę do kieszeni w szacie.
-Jasne, że nie.-odpowiedziała po chwili Leya widząc, że Julice rusza ustami, ale nie może wydobyć z nich głosu.-Ale Ślizgoni w większości są zarozumiali.-dodała-A na marginesie jestem Leya, to Julice, a obok Lysander.
-Aleksander. Chodźmy lepiej do pociągu odjeżdża za dziesięć minut.-powiedział uśmiechając się zaczepnie.

-Nie uważasz, że to dziwne, że ciągle poznajemy nowych chłopaków i tylko chłopaków?-szepnęła Julice Leyi gdy chłopacy byli pochłonięci rozmowa.
-Dobre pytanie. Jak spotkasz los to mu je zadaj.-szepnęła  Leya.
-To prawda jestem tu pierwszy raz. Chodziłem do Durmstrangu jednak Kara Indywidualnego Nauczania... W każdym razie jestem w trzeciej klasie i po prostu trochę nawywijałem.-tłumaczył Aleksander.
-My też lubimy się pakować w kłopoty co nie?-Lysander spojrzał na Leyę.
-To kłopoty znajdują mnie, Lysander, a wraz ze mną wchodzicie w nie wy czego nie mogę sobie często wybaczyć.-powiedziała Leya z wzrokiem utkwionym w oknie.-Mam nadzieję, że ten rok obędzie się bez przygód i rewelacji. Brakuje mi w Hogwarcie tylko spokoju.
Drzwi przedziału otworzyła pozostała część drużyny Gryffindoru. Wymieniliśmy uściski. Tylko Marcus stał nadal w drzwiach. Rozłożył ramiona widząc Leyę biegnącą w jego stronę.
-Stęskniłem się.-szepną ledwie słyszalnie
-Ja też, ale ciii.

Pociąg jechał poprzez coraz bardziej dziczącą okolicę. W pociągu odbywały się ostatnie gry w gargulki czy eksplodującego durnia. Im bliżej było do Hogwartu tym nastroje się bardziej psuły, uśmiech schodziły z twarzy, a śmieszne historie zostały zastąpione milczeniem. Milczeniem które z pewnością przyniesie kłopoty.